Podróż z mnóstwem przygód, owocująca często wieloma cennymi kontaktami na całym świecie. Niestety, coraz częściej niebezpieczna. Dojechanie w Pireneje na stopa może zająć od 2 dni wzwyż, ale idzie to znacznie szybciej, niż mogłoby się wydawać. Zdarzało się, że ktoś pokonał tą trasę w niecałe dwie doby w czwórkę, nie rozdzielając się. Niestety, na tak dobry wynik gwarancji nie daję :-) Bardzo dobrym i tanim wyjściem jest dojazd do Francji pociągiem (opcja Wochenendeticket) i dalej próbowanie szczęścia łapiąc okazję (w przypadku powodzenia koszt przejazdu w obie strony przez dwie osoby to tylko około 150pln na głowę!).
Jak łapać stopa?
Miej wyobraźnię - łap w miejscach, gdzie samochód ma fizyczną możliwość zatrzymania się. Jeżeli miejsce wydaje się beznadziejne to... próbuj i tak!
Łatwiej znaleźć transport kiedy możemy nawiązać bliski lub wręcz bezpośredni kontakt z kierowcą/pasażerami auta (stacje benzynowe, parkingi przy nich, wyloty z supermarketów itp.).
Nawet najbardziej absurdalne miejsca mogą okazać się trafione, ale to nie jest reguła. Nam udało się złapać okazję na środku autostrady w Perpignan, facet hamował z szybkiego pasa!
Oceniaj swoje szanse na złapanie czegokolwiek. Są w Pirenejach miejsca, gdzie po asfaltowej drodze przejeżdża dziennie 10 aut. Pieszo będzie dużo szybciej!
Jak już złapiesz: Baw kierowcę rozmową. Kierowca, który wziął niemowę, nie jest z reguły zadowolony. Znajomość języka lokalnego nie jest konieczna. Jeżeli nie znacie wspólnego języka, można zawsze improwizować, co bywa nie lada zabawą.
Piotrek Karaś