Zwana po hiszpańsku Transpirenaica była moim marzeniem począwszy od 1999 kiedy to wraz z kolegami wybrałem się po raz pierwszy do Hiszpanii, głównie w celu podreptania po Pirenejach.
Transpirenejka nie jest konkretnym szlakiem - to raczej idea przejścia całego pasma Pirenejów rozciągającego się od Zatoki Biskajskiej po Morze Śródziemne. Pierwsze (udokumentowane) przejście trasy przypisuje się Fredericowi Parrot w 1817. Zajęło ono francuskiemu pionierowi 53 dni.
Podczas mojego pierwszego kontaktu z Pirenejami mogłem zasmakować piękna i różnorodności Pirenejów. Widzieliśmy Pic du Midi d'Ossau, wąwóz Ordessy i zdobyliśmy Monte Perdido. Relacja z tej wycieczki dostępna jest pod tym adresem.
Po wielu latach latem 2003 korzystając z ostatnich regularnych wakacji po IV roku studiów wybrałem się na samotny treking. Zgodnie z hasłem, że na wschodzie musi być jakaś cywilizacja szedłem od Atlantyku w kierunku wschodzącego Słońca. Po 42 dniach dotarłem do Portbou. Było warto.
Szlaki
Frederic Parrot ustanowił pierwszy i przez długi czas jedyny szlak - obecne GR 10. Przebiega on całkowicie we Francji, stara nie zapuszczać w wysokie góry. Jest on przez to i z racji wieku mocno ucywilizowany - wiele przewodników, baza noclegowa i zaopatrzenie jest dostępne na każdym odcinku.

Wszystkie te niedogodności możemy obejść kierując swe kroki na powstałą prawie równo 150 lat później drogę Georgesa Verona. Biegnie ona z dala od wszelkich śladów cywilizacji, omija znaczone szlaki a często nawet ścieżki. Dodatkowo prowadzi blisko granicy, wysokimi graniami blisko najwyższych szczytów Pirenejów. Szlak ten nosi nazwę HRP - Wysokiej Drogi Pirenejów.
Najmłodsza z tras to GR 11. Jest to hiszpański bliźniak GR 10. Różnice są jednak znaczne - GR 11 zapuszcza się w mało cywilizowane rejony, jest generalnie bardziej dzika i posiada gorszą infrastrukturę. Można ją przedstawić jako kompromis pomiędzy GR 10 a HRP.
Moja trasa
Planując swoją drogę uwzględniałem wiele czynników.
Finanse - Hiszpania jest nieco tańsza od Francji, planowanie trasy było też uzależnione od kosztu map - nie mogłem sobie pozwolić na komplet kartografii Pirenejów.
Wspomnienia - Miejsca, które wcześniej odwiedziłem chciałem raczej pominąć by zobaczyć Nowe
Wspomnienia - Niektóre miejsca, które widziałem chciałem odwiedzić raz jeszcze
Zachłanność - Chciałem wybrać co najlepsze z pasma
Przezorność - Idąc samemu nie chciałem zbyt mocno uprawdopodobnić jakiegoś niezbyt szczęśliwego wypadku.
Efektem powyższych rozważań była hybryda HRP i GR 11 z lekką przewagą GR 11 pod względem proporcji. W trakcie marszu trochę się to pozmieniało dzięki czemu zahaczyłem o GR 10 i nieco zwiększyłem w stosunku do pierwotnie planowanej ilość HRP. Obecnie na pewno ułożyłbym tą trasę znacznie lepiej ale niczego nie żałuję. Było to z resztą podstawowe założenie ponieważ wiedziałem, że nie uda mi się zobaczyć i zdobyć wszystkiego.
...i było fantastycznie ...
Krzysztof Benedyczak